poniedziałek, 9 lipca 2012

Wyższy poziom Gwiezdnych Wojen

Dziś czuję się jak kosmita wśród kosmitów...
Nie dość, że wyznajemy z nieliczną większością zasady wyśmiewane przez coraz większą mniejszość, to nawet wśród tych, których uważam za "swoich" od czasu do czasu napotykam na takich, co niemalże wprost i prawie wierząc sami sobie, wyśmiewają się z mojego postępowania... Też tak czasem macie?
Ale najbardziej jestem zaskoczona, że jestem tym zaskoczona :)

niedziela, 8 lipca 2012

Kuchnia

No i to tak.... Swego czasu modliłam się o pieniądze na wykończenie mieszkania. I modliłam się długo i .. nic... I któregoś dopiero razu uświadomiłam sobie, że przecież nie pieniądze mi potrzebne tylko konkretne rzeczy. "Co ci jest potrzebne?" - zadałam sobie pytanie i pierwsza i najbardziej oczywista myśl - meble :)
Meble do kuchni. Zatem zmieniłam taktykę i pomodliłam się o meble. Wieczór i poranek dzień pierwszy :) Następnego dnia pierwsze co zrobiłam otworzyłam stronę z używanymi meblami i mówię: gdzie moje mele? I były. Dokładnie takie jak chciałam z całym AGD z okapem i lodówką. Koloru dokładnie takiego jak moje panele w pokoju, z barem i wysoką szafką. I jeszcze pani mi obniżyła cenę o całe 500 zł.
Naprawdę warto zaufać :)

czwartek, 16 lutego 2012

Radek

Już dawno zostawiłam sprawę dokończenia remontu mojego M Jemu. Stres niczego nie przyspiesza, a tylko prowokuje kłótnie. I tak nie wiadomo skąd pojawiają się chłopaki z Siedlec i usilnie namawiają mnie na gładzie. W końcu się zgadzam. Czuję w tym "coś więcej". I...
Okazuje się, że to wszystko ma wielkie znaczenie. Rozmawiam z Radkiem, który opowiada o tym, że ile razy o czymś usilnie "myśli" to się spełnia w jego zyciu, o tym, że zdarza mu się, jak polubi klienta zrobić czasem remont za darmo, bo chce być miły i że to jest większym błogoslawiaństwem dla niego niż wziąść kasę, bo to okazuje się super reklamą. Opowiada o tym, że jak prazuje - nie myśli o kasie, ale o tym, żeby wszstko było na "tip - top" i zawsze na wszystko starcza. że nie myśli o zarabianiu - to kasa sama przychodzi :)....
bardzo inspirujące.
Nie mam pojęcia co będzie dalej, ale to bardzo wciągające :)

piątek, 28 października 2011

cytat na zawsze

"z bólem się nie dyskutuje - ból się obejmuje"
B. Olechnowicz.

środa, 27 lipca 2011

kosmiczny plan

No i tak sobie myślę któregoś razu: „mam mieszkanie – trzeba by się wreszcie zająć jego wykańczaniem”. I sama myśl o tym mnie z lekka przeraża. Wyciągam brata z autem, bo pewnie będzie mnóstwo rzeczy do zawiezienia: kleje, panele, płytki… Zajeżdżam do sklepu i… Stoję i gapię się na to wszystko jak ciele na malowane wrota… Nie mam żadnego pomysłu na wystrój. Kompletna Dziura. Jestem zmęczona i głodna i tylko mi głupio, że fatygowałam brata. Kończy się na tym, że zakupuję białą farbę w ilościach „niezbędnych”.


Sfrustrowana idę rano do pracy. Nie wiem co chcę i jak chce zrobić moje mieszkanie. Wpada koleżanka i niemal krzyczy: „Pola! Kup fototapetę! Jest jedna taka śliczna w różowe kwiaty. Ja chciałam taką, ale mój facet powiedział, że będzie za babsko więc mamy inne wzory, ale ty masz całe mieszkanie dla siebie i możesz mieć po babsku. Zaraz ci pokażę”. „Fototapeta?” – myślę i zaraz przed oczyma pojawiają mi się tandetne widoczki z palmami otoczone regałami w połowie lat 80. Nie bardzo mi się to uśmiecha, ale hasło National Geographic sprawia, że zgadzam się z czystej ciekawości na obejrzenie zdjęć w necie. Koleżanka znajduje piękną, różowo białą tapetę. Olbrzymią. Ładna, ale zaraz obok wyświetla się inna – przedstawiająca człowieka spacerującego po księżycu. „TO CHCĘ!” – podskakuje z wrażenia na krześle. Koleżanka zbita z tropu patrzy na mnie zdezorientowana. „Żartujesz?” – pyta. „Nie. Jest doskonała. Świetna. Naprawdę taką chcę.” I od razu widzę wszystko w domu. Kontrastowe zdjęcie nadaje wnętrzu czarno-biało-czerwony charakter. W głowie pojawia się wizja mebli, podłóg. Wraca mi humor. Jestem zachwycona. I jeszcze jedno – zdjęcie ma dla mnie bardzo ważne przesłanie:

TO CO 100 LAT TEMU WYDAWAŁO SIĘ NIE MOŻLIWE – STAJE SIĘ RZECZYWISTOŚCIĄ. MARZENIA SIĘ SPEŁNIAJĄ. MIERZ WYSOKO.

czwartek, 21 lipca 2011

Ekonomia w wersji light


No i znów się przekonuję o tym, że Boża ekonomia jest całkiem inna niż nasza - ludzka ekonomia wbijana nam od dzieciństwa do głowy.
Dość, że mam od niedawna własne M i trzeba coś tam porobić, a to kosztuje. I cały czas wiem, że On się o ten remoncik zatroszczy, więc nie panikuję tylko grzecznie czekam na rozwój wydarzeń.
Mam też mały fundusz, na którym zbierają się pieniążki specjalnie na Jego potrzeby. I jest to fundusz nietykalny - znaczy, że choćby nie wiem co, nie wolno mi wziąć ani złotówki na własne potrzeby - nawet na remont.
 I właśnie ostatnio ten sympatyczny ciepły Głos mówi - "zrobimy prezent Polu, bo chcę, żeby ktoś był zachęcony". Więc wysłałam przelewem pewną kwotę na konto jednej mądrej i fajnej Podrózniczki z radością i ekscytacją, bo wiem jak takie "prezenty" robią interesujące zamieszanie.
Mija kilka godzin i co? I dokładnie taka sama kwota wpływa na moje konto!!!!! Bo ktoś mógł mi oddać pieniądze, które kiedyś mu pożyczyłam. Tyle tylko, że tym razem mogę kupić za to materiały budowlane :)
I czy to są zbiegi okoliczności?
A najfajniejsze, że ciąg dalszy nastąpi ;-)

wtorek, 12 lipca 2011

Pozory Mylą...


Moja ostatnie historia to historia kontrastów. Historia o dwóch facetach, którzy wywarli na moje życie duży wpływ. Podobnie jak na historie Izraela wywarło panowanie dwóch królów – Saula i jego następcy Dawida.




Jeden był dobrze zbudowany, silny, wysportowany, świetnie walczył, był pewny siebie – według ludzi – wspaniały kandydat na króla. Był świetnym dowódcą, szły za nim tłumy… wszystko wiedział lepiej, a jego duma… Nie było poklasku – wpadał w gniew. Nie było aprobaty – była frustracja. I kiedy mówił do niego Bóg – i tak wiedział lepiej co ma robić. Ludzie byli mu potrzebni i kochał ich, ale nie potrafił przepraszać, dziękować i prosić. Nie potrafił przyznać się do błędów. I to zabiło jego przyjaźnie. Był samotny, bo nie pozwalał się kochać.



Drugi – niewiele miał, wykonywał niespecjalne zadanie, nie był ani bardzo wysoki, ani tak pewny siebie. Nie miał do tej pory jakiś wielkich osiągnięć ani koneksji, ale był wrażliwy na innych, dostrzegał ich potrzeby i reagował na nie najlepiej jak potrafił. I nie zawsze mu to wychodziło, ale się nie poddawał. Dziękował, prosił i przepraszał. Chciał być kochany i nie ukrywał tego, że potrzebuje uczucia. Walczył o relacje, bo były dla niego ważne. I to także mu różnie wychodziło, ale również się nie poddawał.



I tak jak w historii Izraela jeden narobił bałaganu, a drugi był super królem, kochającym Boga i swój naród, tak i u mnie okazało się być podobnie.



Pierwszy kompletnie wytrącił mnie z równowagi. Jego działania były tak sprzeczne ze sobą, że mój świat zakręcił się i zawalił kompletnie. To co było białe zrobiło się czarne, to co wiedziałam „na pewno” zmieniło się w „może”. Roztrzaskałam się ze swoja wiarą w ludzi i oczekiwaniami o chodnik rzeczywistości. Połamana, nie ufałam nikomu. Wszyscy byli tylko „bajerantami”. Miałam poczucie, że wszyscy chcą mnie tylko wykorzystać i porzucić.



Drugi sprawił, że zaczęła tlić się nadzieja, że jednak jestem kimś ważnym, kimś na kim może komuś zależeć naprawdę. Wróciła wiara w siebie i w to, że nie wszyscy chcą wykorzystać. Wróciła wiara w prawdziwą przyjaźń. Wiara w marzenia i w to, że Boży plan dla mnie naprawdę jest dobry.

Wróciła Wiara.



Wniosek

Ostatnimi czasy chodził za mną slogan z plakatowej reklamy; „pozory mylą”.

I choć jest to tak powszechnie wiadome, zwłaszcza wśród tych, którzy wiedzą, że: „Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć”, wciąż nabieram się na to, co widzą moje oczy i na moje wyobrażenie rzeczywistości.

Gdzie moje duchowe oczy? Też nie wiem, ale czas je uruchomić i patrzeć tak jak On patrzy. On widzi więcej. Jego plany nie są naszymi planami, a Jego myśli są dużo wyżej od naszych, krótkowzrocznych pomysłów na życie, niż nam się wydaje.

Wciąż łapię się na tym, że oczekuje zbyt wiele od ludzi, a zbyt mało ufam Jemu. Bo tylko On nie zawodzi.

Bo przerąbane ma ten, kto pokłada nadzieję w człowieku.